Nasza Chili po raz kolejny udowodnia, jaką jest wspaniałą mamą. Jest łagodna, opiekuńcza i pełna czułości. Siódemka szczeniaczków (4 chłopców i 3 dziewczynki) ma pod jej skrzydłami doskonałą opiekę, a my możemy jedynie pomagać mamie w jej codziennych, jakże ważnych obowiązkach :-)
Maluszki rosną w oczach, mają już otwarte oczka i uczą się chodzić. Wszystkie są zdrowe i pięknie się rozwijają, co potwierdziła pierwsza wizyta u weterynarza – mamy za sobą także pierwsze odrobaczenie. Chili z niesłabnącym zaangażowaniem czuwa nad swoją gromadką, otaczając każdego malucha jakże troskliwą opieką :-)
Maluchy już dzielnie spacerują po całym kojcu, przewracając się przy tym uroczo na wszystkie strony :-) Uwielbiają się bawić – ze sobą nawzajem, z każdą nową zabawką i z każdą parą rąk, która pojawi się w zasięgu ich łapek. Coraz lepiej widzą i słyszą, więc świat otwiera się przed nimi na całego, a one wsadzają ciekawskie noski wszędzie tam, gdzie tylko się da.
Maluszki z tygodnia na tydzień robią się coraz bardziej rozbrykane - teraz już nie tylko dreptają po kojcu, ale i biegają. Uczą się już jeść z miseczki, choć na razie więcej tej papki ląduje na noskach i łapkach niż w brzuszkach! Każdego dnia są coraz sprawniejsze, coraz odważniejsze i coraz bardziej ciekawe świata, a Chili z dumą czuwa nad swoją rozbrykaną gromadką :-)
Kojec już przestał wystarczać :-) Maluszki brykają po całym pokoju - gonią się, wędrują od kąta w kąt i sprawdzają noskiem każdy zakamarek. Rosną i rozwijają się wspaniale - są coraz odważniejsze, coraz bardziej ciekawskie i mają w sobie tyle energii, że momentami trudno za nimi nadążyć. A potem… padają w najmniej wygodnych pozach i śpią jak małe aniołki.
Łobuziaki są coraz weselsze i coraz bardziej rozbrykane :-) Cały dzień upływa im na psotach - gonitwach, siłowaniu i odkrywaniu coraz to ciekawszego dla nich świata. Za nami kolejna wizyta u weterynarza, podczas której każdy maluch został zachipowany i przeszedł pierwsze szczepienie. Nasze maluchy były bardzo dzielne i zniosły wszystko wzorowo :-)
Za nami ważny moment - nasz miot został oficjalnie odebrany przez związek kynologiczny, a hodowlę oceniono bardzo wysoko, z czego jesteśmy dumni :-) Planowaliśmy dla maluszków sesję zdjęciową w ogrodzie, ale niemal jesienna aura skutecznie pokrzyżowała nam plany. Nie zrażamy się jednak i postaramy się to nadrobić. Zapraszamy do galerii!
Zgodnie z obietnicą udało nam się w końcu złapać odrobinę słońca i zabrać maluchy na sesję zdjęciową do ogrodu :-) A my z drżeniem serca myślimy o tym, że to już ostatnie wspólne dni… Już niedługo będzie się trzeba rozstać z naszymi cudaczkami, które pojadą do swoich nowych rodzin. Pocieszamy się, że przed nimi najpiękniejsza przygoda - nowy dom, mnóstwo miłości i wielki świat do odkrycia :-)
Nadszedł ten najtrudniejszy dla nas moment - czas pożegnań :-( Ostatnie zdjęcia robimy wieczorem, w dzień przed odjazdem. Chili każdego swojego maluszka musi pożegnać na swój sposób - wytarmosić, wylizać, poprzytulać i dokładnie obwąchać, jakby chciała zapamiętać ten zapach na zawsze. A my… żegnamy się z naszymi cudaczkami tradycyjnym: Żyjcie pięknie, maluchy!
Dziś i jutro odjeżdżają od nas ostatnie dwa maluszki. Gdyby nie to, że zostaje z nami cała sfora dorosłych szwajcarów, moglibyśmy napisać, że teraz zrobi się cicho i pusto... ale na szczęście u nas nigdy nie brakuje ani hałasu, ani zamieszania! Mimo to smuteczek jest, bo mocno pokochaliśmy te rozkoszniaki. Tym razem nawet ciocia włączyła się w pożegnanie i pocieszała maleństwa przed drogą :-) Cieszymy się jednak ogromnie, bo wiemy, że przed naszymi cudaczkami piękne życie. Żyjcie więc pięknie, maluchy - będziemy o Was pamiętać!